Chusta zrobiona już jakiś czas temu ale ani czasu na zdjęcia ani chęci do pisania.Bez planu, dziergana na tak zwany żywioł.
Tak naprawdę chciałam wypróbować wzór kratki znalezionej w archiwalnej Sandrze klik no i pozbyć się kilku motków co to nie bardzo miałam na nie pomysł.Trochę granatowego Fabela Drops zostało z mężowskiego swetra ,3 motki Regia Softy Color zalegało od bardzo dawna bez przydział no i trochę akrylu z czasów pradawnych.
Druty 3,75
wtorek, 26 czerwca 2018
piątek, 4 maja 2018
Majówka
Pierwszego maja pojechaliśmy do Javornika na spotkanie miłośników starych pojazdów.Impreza pod zamkiem zorganizowana przez sąsiadów przyciągnęła sporą ilość starych wozów.
Oczywiście królowały Skody a wśród motorów Jawy ale nie brakło też naszych maluchów.
Widok z zamku na miasteczko .
Chyba pierwszy raz mieliśmy możliwość zwiedzania poddasza.
Oczywiście królowały Skody a wśród motorów Jawy ale nie brakło też naszych maluchów.
Widok z zamku na miasteczko .
Chyba pierwszy raz mieliśmy możliwość zwiedzania poddasza.
![]() |
| Mechanizm zegara. |
![]() |
| Zamek w Javorniku. |
poniedziałek, 30 kwietnia 2018
Spalona i rowerowy kwiecień
Wczorajsza,niedzielna wyprawa miała być do Międzylesia ale przejeżdżając koło znaku Spalona zapadła decyzja ,że TAM to jeszcze na rowerach nie byliśmy.
Samochodem owszem ale na dwóch kółkach jakoś nigdy nie było po drodze.
W Nowej Bystrzycy zatrzymaliśmy się w kościele na mszę.Piękny odnowiony drewniany kościół z 1726r
Tyle miejsc jeszcze nieodkrytych w najbliższej okolicy.
Chwila oddechu,śniadanie i dalej w górę.
W końcu udało się -cel osiągnięty .
Pod schroniskiem kawa i droga w dół.
Był sprawdzian dla kolan tym razem ręce zaciśnięte na hamulcach miały okazję wykazać się siłą.Chcąc ominąć drogę w remoncie pojechaliśmy przez Młoty i Wójtowice do Bystrzycy Kł. Powiedzmy,że stan drogi był lepszy.Jak mówi moja znajoma "nie wymagajmy".
Za Krosnowicami wydrapaliśmy się na nową drogę żeby trochę skrócić dystans.
Obwodnica jeszcze zamknięta więc służy za ścieżkę pieszo-rowerową .Ruch jak na Marszałkowskiej.
To ostatnie chwile.
Całość wycieczki to 63,77km
A wracając do kwietnia to sezon zaczęliśmy 8.04.i do dzisiaj przejechaliśmy 242km.
Samochodem owszem ale na dwóch kółkach jakoś nigdy nie było po drodze.
W Nowej Bystrzycy zatrzymaliśmy się w kościele na mszę.Piękny odnowiony drewniany kościół z 1726r
Tyle miejsc jeszcze nieodkrytych w najbliższej okolicy.
Chwila oddechu,śniadanie i dalej w górę.
W końcu udało się -cel osiągnięty .
![]() |
| Schronisko na Spalonej |
Był sprawdzian dla kolan tym razem ręce zaciśnięte na hamulcach miały okazję wykazać się siłą.Chcąc ominąć drogę w remoncie pojechaliśmy przez Młoty i Wójtowice do Bystrzycy Kł. Powiedzmy,że stan drogi był lepszy.Jak mówi moja znajoma "nie wymagajmy".
Za Krosnowicami wydrapaliśmy się na nową drogę żeby trochę skrócić dystans.
Obwodnica jeszcze zamknięta więc służy za ścieżkę pieszo-rowerową .Ruch jak na Marszałkowskiej.
To ostatnie chwile.
Całość wycieczki to 63,77km
A wracając do kwietnia to sezon zaczęliśmy 8.04.i do dzisiaj przejechaliśmy 242km.
poniedziałek, 23 kwietnia 2018
Wrocław
Na myśl o traceniu czasu w niedzielę we Wrocławiu mój mózg krzyczy zawsze głośne NIE.
Wolny dzień spędzony wśród tłumu to dla mnie żadna przyjemność .
Tym razem dałam się namówić na spędzenia dnia na giełdzie OLDTIMERBAZAR .
Wykombinowałam sobie ,że czas spędzony w pociągu i na giełdzie pozwoli na przerobienie kilkuset oczek chusty a dodatkowo część trasy pokonamy na rowerach.
Całkiem nieźle jak dla mnie.
Najpierw rowerem do miasta-nie ukrywam ,że poranne +6st trochę ciągło po uszach ale słońce dawało nadzieję na ciepły dzień.
We Wrocławiu kilka km i już byliśmy na giełdzie
Całkiem udany dzień na luzie.
Trochę przerobionych oczek i 43,5km na rowerze.
Wolny dzień spędzony wśród tłumu to dla mnie żadna przyjemność .
Tym razem dałam się namówić na spędzenia dnia na giełdzie OLDTIMERBAZAR .
Wykombinowałam sobie ,że czas spędzony w pociągu i na giełdzie pozwoli na przerobienie kilkuset oczek chusty a dodatkowo część trasy pokonamy na rowerach.
Całkiem nieźle jak dla mnie.
Najpierw rowerem do miasta-nie ukrywam ,że poranne +6st trochę ciągło po uszach ale słońce dawało nadzieję na ciepły dzień.
We Wrocławiu kilka km i już byliśmy na giełdzie
Dość szybko uznałam ,że wszystko widziałam a przepychanie się z rowerami to słaby pomysł tym bardziej,że Małżonek jechał z konkretnymi planami.
Znaleźliśmy miejscówkę dla mnie.
Wcisnęłam się w kąt pod płotem a obok stanęły rowery .
Niektórzy polecieli w poszukiwaniu części a ja oddałam się błogiemu lenistwu i przerabiałam spokojnie kolejne oczka w chuście.Całkiem udany dzień na luzie.
Trochę przerobionych oczek i 43,5km na rowerze.
piątek, 20 kwietnia 2018
Promyk
Zimowa plucha spowodowała,że powstał taki sweter
Krótkie dni,plucha i brak słońca spowodowały ,że dzierganie tego swetra było super przyjemne.Za każdym razem kiedy chwytałam za druty poprawiał mi się nastrój.Robiło się jaśniej i cieplej.
Terapia kolorem działała .
Cztery motki Mirelli z Włoczek Warmi
od góry to dwa motki koloru Ogniska Blask kupione w odstępie roku więc kolor różni sie,następny to
Jarzębina i Kasztanowa Aleja jako ostatni.
Sweter robiony od góry z okrągłym karczkiem wg rozpiski z Dropsa na taki a układ kolorów sprowokowany modnym so-faded .
Na sweter zużyłam 3,41 motka .Druty 3,25mm.
Krótkie dni,plucha i brak słońca spowodowały ,że dzierganie tego swetra było super przyjemne.Za każdym razem kiedy chwytałam za druty poprawiał mi się nastrój.Robiło się jaśniej i cieplej.
Terapia kolorem działała .
Cztery motki Mirelli z Włoczek Warmi
od góry to dwa motki koloru Ogniska Blask kupione w odstępie roku więc kolor różni sie,następny to
Jarzębina i Kasztanowa Aleja jako ostatni.
Sweter robiony od góry z okrągłym karczkiem wg rozpiski z Dropsa na taki a układ kolorów sprowokowany modnym so-faded .
Na sweter zużyłam 3,41 motka .Druty 3,25mm.
poniedziałek, 19 marca 2018
Dziki skos
.
Z mirellą w kolorze DzikaRzeka było tak:
najpierw był rzut okiem na monitor i wiedziałam,że ja chcę mieć te motki i to o dziwo na konkretny projekt, precelki przyszły w ilości 4 szt i nadal mi się podobały.
zwinęłam w kłębki i straciłam ochotę na przerabianie tej nitki.
Pstrokacizna nie pasowała do projektu .Kompletnie straciłam ochotę na cokolwiek z tej nitki.
Kiedy Agnieszka ogłosiła razemrobienie skośnego żakardu wiedziałam,że to jest ten projekt .
Miliard oczek prawych dziergało się całkiem przyjemnie.Z wypełnieniem boków i dekoltu z tyłu też nie było problemu.
Niestety sweter był za krótki ,no mógłby być ale ja nie lubię jak mi po gołych nerkach hula wiatr.
I tu nastąpiła wielotygodniowa przerwa w dzierganiu.bo nic nie pasowało.
W międzyczasie powstawały inne dzianiny a skos leżał .
Zdecydował przypadek bo szukając zupełnie czego innego wpadła mi w ręce stara Sandra z w niej wzór fal.
Skoro DzikaRzeka to niech będą fale.No i jest wymęczony ale jest.
Nie wykańczałam dołu na szydełku jak w filmiku Agnieszki.Wzór fal robiłam od razu po przełożeniu oczek z szydełkowego łańcuszka na druty.
Dziergany na drutach 3,25 i poszło prawie wszystko.
Morał z tej opowieści jest taki,że ja nie bardzo znajduję zastosowanie dla włóczek z krótkimi przejściami kolorów.Nie zarzekam się,że nigdy nie kupię ale na pewno będę dużo rozsądniejsza.
Z mirellą w kolorze DzikaRzeka było tak:
najpierw był rzut okiem na monitor i wiedziałam,że ja chcę mieć te motki i to o dziwo na konkretny projekt, precelki przyszły w ilości 4 szt i nadal mi się podobały.
zwinęłam w kłębki i straciłam ochotę na przerabianie tej nitki.
Pstrokacizna nie pasowała do projektu .Kompletnie straciłam ochotę na cokolwiek z tej nitki.
Kiedy Agnieszka ogłosiła razemrobienie skośnego żakardu wiedziałam,że to jest ten projekt .
Miliard oczek prawych dziergało się całkiem przyjemnie.Z wypełnieniem boków i dekoltu z tyłu też nie było problemu.
Niestety sweter był za krótki ,no mógłby być ale ja nie lubię jak mi po gołych nerkach hula wiatr.
I tu nastąpiła wielotygodniowa przerwa w dzierganiu.bo nic nie pasowało.
W międzyczasie powstawały inne dzianiny a skos leżał .
Zdecydował przypadek bo szukając zupełnie czego innego wpadła mi w ręce stara Sandra z w niej wzór fal.
Skoro DzikaRzeka to niech będą fale.No i jest wymęczony ale jest.
Nie wykańczałam dołu na szydełku jak w filmiku Agnieszki.Wzór fal robiłam od razu po przełożeniu oczek z szydełkowego łańcuszka na druty.
Dziergany na drutach 3,25 i poszło prawie wszystko.
Morał z tej opowieści jest taki,że ja nie bardzo znajduję zastosowanie dla włóczek z krótkimi przejściami kolorów.Nie zarzekam się,że nigdy nie kupię ale na pewno będę dużo rozsądniejsza.
sobota, 17 marca 2018
W marcu jak...
Były już trzaskające mrozy do -16 ,chwilę temu było +16 więc prawie lato.
Dzisiaj znów powróciła zima i muszę przyznać ,że jest bajkowo.
A na śniegu jak na dłoni widać ślady... nie są to kocie łapy.
Dzisiaj znów powróciła zima i muszę przyznać ,że jest bajkowo.
A na śniegu jak na dłoni widać ślady... nie są to kocie łapy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































