sobota, 17 marca 2018

Żakard z Dropsa


Cztery motki mirelli w tym trzy w kolorze "księżycowa poświata" i jeden"magnolia" .
Karczek na drutach 3,5 reszta korpusu na 3,25 a rękawy na 3,5.
Mniej więcej w okolicach połowy karczka zorientowałam się,że odwróciłam kolory.Pruć nie będe,nie ma mowy bo po pierwsze nie lubię robić z prutych nitek po drugie podobało mi się to co wychodzi.
Kara za lenistwo nadeszła dużo później.Okazało się ,że nie starczy na jednolite rękawy w szarości .Mała kombinacja i z obu kolorów zostały malutkie moteczki a ja mam całkiem przyjemny dla oka i dla ciała sweter.
Wzór z Dropsa ten.






poniedziałek, 5 marca 2018

Czy to już wiosna?

Wodospad na Nysie Kłodzkiej
Nareszcie piękna niedziela.Słońce i mróz w okolicach -8 .
Może by tak spacerkiem do Kłodzka  na cmentarz a z powrotem szynobusem.To 25 rocznica więc musowo tylko niekoniecznie autem.Przecież do Kłodzka tylko 10km .Zebraliśmy się koło 10 .Szło się super-zero wiatru ,ptaszki coraz śmielej dają znak że wiosna tuż tuż.
Dwie godziny i dotarliśmy do celu.
Przemarsz przez miasto na dworzec PKP.Wiadomo pociągi jeżdżą wg rozkładu i wyszło,że musimy czekać godzinę.Dużo i nie dużo zważywszy,że zrobiło się dużo chłodnie niż rano a budynek kasowy zamknięty na głucho.
Miasto powiatowe a przeczekać nie ma gdzie.
Co robimy?Ruszmy na dworzec Kłodzko Zagórze i tam złapiemy "gąsieniczkę".
Rzeka skuta lodem a na wodospadzie zmarzlina lodowa.
 Jak widać na zdjęciu -ja nie lubię zimna.

Dotarliśmy do celu 10 minut przed szynobusem.Zanim Pani wydrukowała bilet już wysiadaliśmy.
Jeszcze tylko ostatnie 2,5km i można odpocząć .Jesteśmy w domu.
Zasadniczo zakwasów brak .No dobra -lewa noga boli pod kolanem z tyłu i mam problem z wchodzeniem po schodach. ale po 3m-cach " niecnieroienia"  mogło być zdecydowanie gorzej.
Wszystko razem dało nam 20,5km pieszej wędrówki a Endo biorąc pod uwagę tempo i nachylenie terenu wyliczyło spalonych 1468kcal.
Nieźle jak na niedźwiedzie które przespały całą zimę.


poniedziałek, 22 stycznia 2018

Czapki dwie

udało się zdobić pod koniec roku.
Pierwsza w włóczki od Malabrigo Rios w kolorze Whales Road wg wzoru Justyny Lorkowskiej Tied Knots.
Zużyłam motek bez kilku metrów  .Ściągacz na drutach 3,5mm reszta na 4.Czapka nie gryzie /to było oczywiste/ ale co mnie trochę dziwi jest raczej na cieplejszą zimę.


 Kolejna czapka z Amelii z Włóczek Warmii a do kompletu szalik.wzór Dembow Hat Susan Dittrich .
Jedynie dodałam podwójny ściągacz żeby w uszka nosiciela nie wiało.

 Szalik podwójnym ściągaczem i tylko na początku zastosowałam wzór z czapki.
 Tu zbliżenie na wzór.
I ostatnia czapka z West Tweed od firmy Lang Yarns na drutach 5mm.Producent sugeruje druty 7mm ale czapka ma być z założenia ciepła i nieprzewiewna więc użyty rozmiar drutów wg mnie jest słuszny.
Poszło trochę ponad 1 motek. Połączenie wełny z akrylem i wiskozą .Czapka ciepła niestety podgryza .




piątek, 12 stycznia 2018

Golf samotnik

Śpioza jaką mam o tej porze roku powoduje ,że niewiele się dzieje .Dziewiarsko i nie tylko.Mogłabym spać niczym niedźwiedzie w Bieszczadach na okrągło.
Golf  bez swetra powstał już dawno ,czekał tylko na pochowanie nitek a tak właściwie zapomniałam o nim.
Brak prawdziwej zimy spowodował ,że nie potrzebuję takiego szyjogrzeja więc leżał sobie na dnie szuflady. W końcu doczekał się i nawet zdjęcie udało się zrobić.
Powstał z połączenia dwóch nitek Angel Debbie Bliss i Pashmina Lana Grossa  na drutach 7mm.
z



piątek, 17 listopada 2017

Bliskie spotkanie

Jakiś czas temu na blogu Pimposhki http://www.pimposhka.pl/search?updated-max=2017-11-01T20:56:00Z&max-results=7przeczytałam wpis o trudach i znojach życia na prowincji .
   Jak to źle i strasznie się żyje matkom na prowincji.Sklepy be i wszystko do niczego a raj na ziemi to Anglia.Nie zamierzam sprawdzać czy te ochy i achy mają swoje uzasadnienie ale trochę mnie ruszyło.Nie na tyle żeby zadać sobie trud i skomentować  .Nie postrzegam życia w Polsce jako kary od losu.Akceptuję to jak jest bo wiem,że może być gorzej a nawet dużo gorzej bo "życie to nie bajka a ja nie jestem księżniczką".
Ale do rzeczy.
    Bliskie spotkanie z Pocztą Polską wywołuje u mnie zawsze dreszcz emocji.
    Rzadko korzystam z usług poczty ale czasem muszę nadać paczki.Tak było też wczoraj.Na małej poczcie awaria/nie wiadomo jaka ale drzwi zamknięte na głucho/więc paczuchę musiałam nadać po pracy na poczcie tzw.głównej
    W kolejce 20 osób /kolejka jest jedna/ trzy okienka czynne ,upał że oddechu złapać nie można.
    Stanęłam na końcu i czekam .W końcu słyszę"okienko wolne" więc idę.Paczka opakowana w czarną folię oklejona taśmą szczelnie ,nowy druk wypełniony.Pani bierze paczkę i zaczyna ją "badać".
    Maca i maca a ja stoję jak mumia bo nie bardzo wiem o co tym razem chodzi.Pani podnosi się i wychodzi do koleżanki i coś konsultuje.
"Houston mamy problem"!
   W końcu wraca i słyszę,że warunkowo mi tę paczkę przyjmie .Dlaczego?Bo nie jest zapakowana w karton i paczka owszem jest twarda ale przepisy pocztowe mówią,że powinnam wysłać w twardym opakowaniu czyli w kartonie.
    A gdzie to jest napisane?-pytam.Może zamiast cukierków,ręczników i innych dupereli sprzedawanych w okienku warto powiesić plakat o obowiązkach petentów a najlepiej na drzwiach zewnętrznych umieścić duży napis "SZANOWNY PETENCIE NIE JESTEŚ TU MILE WIDZIANY   "
   Wylazła ze mnie jędza ale nie mogłam powstrzymać języka za zębami .U mnie reakcja jest zawsze bardzo szybka .
    W regulaminie-słyszę w odpowiedzi.
     Czyli gdzie?pytam zaczepnie bo jak na stronie internetowej o ja nie mam czasu na czytanie bzdetów.        Zanim pójdę na pocztę wysłać paczkę powinnam za każdym razem sprawdzać czy mam aktualny druk       /te zmieniają się bardzo często/,czy folia jest odpowiednia bo karton nie może być z napisami no chyba ,że kupiony na poczcie.     
    Demony przeszłości nie opuściły tego miejsca i chyba nigdy nie opuszczą.
    I wychodzi na to,że Pimposhka ma rację.
   
    






poniedziałek, 13 listopada 2017

Sezon rowerowy

Zimno ,coraz zimniej i chyba czas podsumować przejechane km w tym roku.Nie ma tego aż tak wiele i pierwszy raz liczę sezon w całość ale niech będzie.Ciekawość zwyciężyła.
No więc ile tego jest?
Cały sezony to 1830km   .Dla osób jeżdżących regularnie to nie wiele ale ja właściwie jeżdżę tylko w dni wolne od pracy czyli niedziele + urlop,który stanowi lwią część sezonu.

To teraz "jadłospis":
  03.04-suszyna-33,3km,
  06.05-Szalejów-24,5km/03.05-Kłodzko-14,5km/ 14.05.-Ziębice-68,78km/28.05-Henryków 76,5km
  03.06-Strzelin   98km/11.06-Bielawa-104km/15.06-Żelazno-34,8km/18.06-Sonov-76,8km/25.06-         Strzelin-97,29
07-47,28/09.07-78,70/.07-51,88/23.07-80,9/,30.07/urlop-12,10,31.07-104
01.08-87,82/02.08-32,34/03,08-90,/04,08-71,70/05.08-79,51/06.08-95,38/07.08-97,19/08.08-102
09.08-22,95/10.08-12,10/13.08-35,40
01.10-68,72/16.10-30,90
                                         To tyle ile pamiętam ja albo Endomondo.
Niniejszym obiecuję poprawę w przyszłym sezonie.

A dzisiaj pod domem zastałam taki widoczek.Zrobiło się biało .

A jeszcze wczoraj śnieg był tylko na łysej polanie widocznej z okien

 
Zamieniamy więc rowery na kije czyli nordic walking wraca do łask.

                         



                

poniedziałek, 30 października 2017

Kamieniołom

Kamieniołom to skrawek ziemi  na który zostały wysypane otoczaki.Cała masa kamieni,dużych i małych i nawet całkiem malutkie.Wszystkie wylądowały wprost na glinie.
Taka byłą wizja poprzednich mieszkańców i idea była bardzo dobra do czasu kiedy wszechobecne chwasty zaczęły traktować ten kawałek jak swój.
Nie planowałam tej roboty na ten rok ale wiedziałam,że muszę KIEDYŚ  to miejsce oczyścić.Zagospodarować po swojemu bo jakoś mi z tymi kamieniami nie po drodze.
Okazało się,że małżonek będzie  robić z szopki garażowarsztat i kamienie znajdą zastosowanie.Cóż było robić, wyjęłam podstawowy sprzęt "szalonej ogrodniczki".

Łopata,taczka i kilof bez którego ani rusz w kamieniołomach i do dzieła.Glebę mam "urodzajną inaczej"
                             Odrobina czegoś przypominającego ziemię a to żółte to glina.
 
Najpierw kilof służył do ruszenia kamieni ,później wybieranie kamieni,kopanie i znów wybieranie .I tak codziennie po pracy w ramach ćwiczeń na świeżym powietrzu przybliżałam się do celu.
Ta kupka kamienia to mój urobek.

                                                           Teraz odpoczywamy ,ja i skrawek.