.
Z mirellą w kolorze DzikaRzeka było tak:
najpierw był rzut okiem na monitor i wiedziałam,że ja chcę mieć te motki i to o dziwo na konkretny projekt, precelki przyszły w ilości 4 szt i nadal mi się podobały.
zwinęłam w kłębki i straciłam ochotę na przerabianie tej nitki.
Pstrokacizna nie pasowała do projektu .Kompletnie straciłam ochotę na cokolwiek z tej nitki.
Kiedy Agnieszka ogłosiła razemrobienie skośnego żakardu wiedziałam,że to jest ten projekt .
Miliard oczek prawych dziergało się całkiem przyjemnie.Z wypełnieniem boków i dekoltu z tyłu też nie było problemu.
Niestety sweter był za krótki ,no mógłby być ale ja nie lubię jak mi po gołych nerkach hula wiatr.
I tu nastąpiła wielotygodniowa przerwa w dzierganiu.bo nic nie pasowało.
W międzyczasie powstawały inne dzianiny a skos leżał .
Zdecydował przypadek bo szukając zupełnie czego innego wpadła mi w ręce stara Sandra z w niej wzór fal.
Skoro DzikaRzeka to niech będą fale.No i jest wymęczony ale jest.
Nie wykańczałam dołu na szydełku jak w filmiku Agnieszki.Wzór fal robiłam od razu po przełożeniu oczek z szydełkowego łańcuszka na druty.
Dziergany na drutach 3,25 i poszło prawie wszystko.
Morał z tej opowieści jest taki,że ja nie bardzo znajduję zastosowanie dla włóczek z krótkimi przejściami kolorów.Nie zarzekam się,że nigdy nie kupię ale na pewno będę dużo rozsądniejsza.
poniedziałek, 19 marca 2018
sobota, 17 marca 2018
W marcu jak...
Były już trzaskające mrozy do -16 ,chwilę temu było +16 więc prawie lato.
Dzisiaj znów powróciła zima i muszę przyznać ,że jest bajkowo.
A na śniegu jak na dłoni widać ślady... nie są to kocie łapy.
Dzisiaj znów powróciła zima i muszę przyznać ,że jest bajkowo.
A na śniegu jak na dłoni widać ślady... nie są to kocie łapy.
Żakard z Dropsa
Cztery motki mirelli w tym trzy w kolorze "księżycowa poświata" i jeden"magnolia" .
Karczek na drutach 3,5 reszta korpusu na 3,25 a rękawy na 3,5.
Mniej więcej w okolicach połowy karczka zorientowałam się,że odwróciłam kolory.Pruć nie będe,nie ma mowy bo po pierwsze nie lubię robić z prutych nitek po drugie podobało mi się to co wychodzi.
Kara za lenistwo nadeszła dużo później.Okazało się ,że nie starczy na jednolite rękawy w szarości .Mała kombinacja i z obu kolorów zostały malutkie moteczki a ja mam całkiem przyjemny dla oka i dla ciała sweter.
Wzór z Dropsa ten.
poniedziałek, 5 marca 2018
Czy to już wiosna?
![]() |
| Wodospad na Nysie Kłodzkiej |
Może by tak spacerkiem do Kłodzka na cmentarz a z powrotem szynobusem.To 25 rocznica więc musowo tylko niekoniecznie autem.Przecież do Kłodzka tylko 10km .Zebraliśmy się koło 10 .Szło się super-zero wiatru ,ptaszki coraz śmielej dają znak że wiosna tuż tuż.
Dwie godziny i dotarliśmy do celu.
Przemarsz przez miasto na dworzec PKP.Wiadomo pociągi jeżdżą wg rozkładu i wyszło,że musimy czekać godzinę.Dużo i nie dużo zważywszy,że zrobiło się dużo chłodnie niż rano a budynek kasowy zamknięty na głucho.
Miasto powiatowe a przeczekać nie ma gdzie.
Co robimy?Ruszmy na dworzec Kłodzko Zagórze i tam złapiemy "gąsieniczkę".
Rzeka skuta lodem a na wodospadzie zmarzlina lodowa.
Jak widać na zdjęciu -ja nie lubię zimna.
Dotarliśmy do celu 10 minut przed szynobusem.Zanim Pani wydrukowała bilet już wysiadaliśmy.
Jeszcze tylko ostatnie 2,5km i można odpocząć .Jesteśmy w domu.
Zasadniczo zakwasów brak .No dobra -lewa noga boli pod kolanem z tyłu i mam problem z wchodzeniem po schodach. ale po 3m-cach " niecnieroienia" mogło być zdecydowanie gorzej.
Wszystko razem dało nam 20,5km pieszej wędrówki a Endo biorąc pod uwagę tempo i nachylenie terenu wyliczyło spalonych 1468kcal.
Nieźle jak na niedźwiedzie które przespały całą zimę.
poniedziałek, 22 stycznia 2018
Czapki dwie
udało się zdobić pod koniec roku.
Pierwsza w włóczki od Malabrigo Rios w kolorze Whales Road wg wzoru Justyny Lorkowskiej Tied Knots.
Zużyłam motek bez kilku metrów .Ściągacz na drutach 3,5mm reszta na 4.Czapka nie gryzie /to było oczywiste/ ale co mnie trochę dziwi jest raczej na cieplejszą zimę.
Kolejna czapka z Amelii z Włóczek Warmii a do kompletu szalik.wzór Dembow Hat Susan Dittrich .
Jedynie dodałam podwójny ściągacz żeby w uszka nosiciela nie wiało.
Szalik podwójnym ściągaczem i tylko na początku zastosowałam wzór z czapki.
Tu zbliżenie na wzór.
I ostatnia czapka z West Tweed od firmy Lang Yarns na drutach 5mm.Producent sugeruje druty 7mm ale czapka ma być z założenia ciepła i nieprzewiewna więc użyty rozmiar drutów wg mnie jest słuszny.
Poszło trochę ponad 1 motek. Połączenie wełny z akrylem i wiskozą .Czapka ciepła niestety podgryza .
piątek, 12 stycznia 2018
Golf samotnik
Śpioza jaką mam o tej porze roku powoduje ,że niewiele się dzieje .Dziewiarsko i nie tylko.Mogłabym spać niczym niedźwiedzie w Bieszczadach na okrągło.
Golf bez swetra powstał już dawno ,czekał tylko na pochowanie nitek a tak właściwie zapomniałam o nim.
Brak prawdziwej zimy spowodował ,że nie potrzebuję takiego szyjogrzeja więc leżał sobie na dnie szuflady. W końcu doczekał się i nawet zdjęcie udało się zrobić.
Powstał z połączenia dwóch nitek Angel Debbie Bliss i Pashmina Lana Grossa na drutach 7mm.
piątek, 17 listopada 2017
Bliskie spotkanie
Jakiś czas temu na blogu Pimposhki http://www.pimposhka.pl/search?updated-max=2017-11-01T20:56:00Z&max-results=7przeczytałam wpis o trudach i znojach życia na prowincji .
Jak to źle i strasznie się żyje matkom na prowincji.Sklepy be i wszystko do niczego a raj na ziemi to Anglia.Nie zamierzam sprawdzać czy te ochy i achy mają swoje uzasadnienie ale trochę mnie ruszyło.Nie na tyle żeby zadać sobie trud i skomentować .Nie postrzegam życia w Polsce jako kary od losu.Akceptuję to jak jest bo wiem,że może być gorzej a nawet dużo gorzej bo "życie to nie bajka a ja nie jestem księżniczką".
Ale do rzeczy.
Bliskie spotkanie z Pocztą Polską wywołuje u mnie zawsze dreszcz emocji.
Rzadko korzystam z usług poczty ale czasem muszę nadać paczki.Tak było też wczoraj.Na małej poczcie awaria/nie wiadomo jaka ale drzwi zamknięte na głucho/więc paczuchę musiałam nadać po pracy na poczcie tzw.głównej
W kolejce 20 osób /kolejka jest jedna/ trzy okienka czynne ,upał że oddechu złapać nie można.
Stanęłam na końcu i czekam .W końcu słyszę"okienko wolne" więc idę.Paczka opakowana w czarną folię oklejona taśmą szczelnie ,nowy druk wypełniony.Pani bierze paczkę i zaczyna ją "badać".
Maca i maca a ja stoję jak mumia bo nie bardzo wiem o co tym razem chodzi.Pani podnosi się i wychodzi do koleżanki i coś konsultuje.
"Houston mamy problem"!
W końcu wraca i słyszę,że warunkowo mi tę paczkę przyjmie .Dlaczego?Bo nie jest zapakowana w karton i paczka owszem jest twarda ale przepisy pocztowe mówią,że powinnam wysłać w twardym opakowaniu czyli w kartonie.
A gdzie to jest napisane?-pytam.Może zamiast cukierków,ręczników i innych dupereli sprzedawanych w okienku warto powiesić plakat o obowiązkach petentów a najlepiej na drzwiach zewnętrznych umieścić duży napis "SZANOWNY PETENCIE NIE JESTEŚ TU MILE WIDZIANY "
Wylazła ze mnie jędza ale nie mogłam powstrzymać języka za zębami .U mnie reakcja jest zawsze bardzo szybka .
W regulaminie-słyszę w odpowiedzi.
Czyli gdzie?pytam zaczepnie bo jak na stronie internetowej o ja nie mam czasu na czytanie bzdetów. Zanim pójdę na pocztę wysłać paczkę powinnam za każdym razem sprawdzać czy mam aktualny druk /te zmieniają się bardzo często/,czy folia jest odpowiednia bo karton nie może być z napisami no chyba ,że kupiony na poczcie.
Demony przeszłości nie opuściły tego miejsca i chyba nigdy nie opuszczą.
I wychodzi na to,że Pimposhka ma rację.
Jak to źle i strasznie się żyje matkom na prowincji.Sklepy be i wszystko do niczego a raj na ziemi to Anglia.Nie zamierzam sprawdzać czy te ochy i achy mają swoje uzasadnienie ale trochę mnie ruszyło.Nie na tyle żeby zadać sobie trud i skomentować .Nie postrzegam życia w Polsce jako kary od losu.Akceptuję to jak jest bo wiem,że może być gorzej a nawet dużo gorzej bo "życie to nie bajka a ja nie jestem księżniczką".
Ale do rzeczy.
Bliskie spotkanie z Pocztą Polską wywołuje u mnie zawsze dreszcz emocji.
Rzadko korzystam z usług poczty ale czasem muszę nadać paczki.Tak było też wczoraj.Na małej poczcie awaria/nie wiadomo jaka ale drzwi zamknięte na głucho/więc paczuchę musiałam nadać po pracy na poczcie tzw.głównej
W kolejce 20 osób /kolejka jest jedna/ trzy okienka czynne ,upał że oddechu złapać nie można.
Stanęłam na końcu i czekam .W końcu słyszę"okienko wolne" więc idę.Paczka opakowana w czarną folię oklejona taśmą szczelnie ,nowy druk wypełniony.Pani bierze paczkę i zaczyna ją "badać".
Maca i maca a ja stoję jak mumia bo nie bardzo wiem o co tym razem chodzi.Pani podnosi się i wychodzi do koleżanki i coś konsultuje.
"Houston mamy problem"!
W końcu wraca i słyszę,że warunkowo mi tę paczkę przyjmie .Dlaczego?Bo nie jest zapakowana w karton i paczka owszem jest twarda ale przepisy pocztowe mówią,że powinnam wysłać w twardym opakowaniu czyli w kartonie.
A gdzie to jest napisane?-pytam.Może zamiast cukierków,ręczników i innych dupereli sprzedawanych w okienku warto powiesić plakat o obowiązkach petentów a najlepiej na drzwiach zewnętrznych umieścić duży napis "SZANOWNY PETENCIE NIE JESTEŚ TU MILE WIDZIANY "
Wylazła ze mnie jędza ale nie mogłam powstrzymać języka za zębami .U mnie reakcja jest zawsze bardzo szybka .
W regulaminie-słyszę w odpowiedzi.
Czyli gdzie?pytam zaczepnie bo jak na stronie internetowej o ja nie mam czasu na czytanie bzdetów. Zanim pójdę na pocztę wysłać paczkę powinnam za każdym razem sprawdzać czy mam aktualny druk /te zmieniają się bardzo często/,czy folia jest odpowiednia bo karton nie może być z napisami no chyba ,że kupiony na poczcie.
Demony przeszłości nie opuściły tego miejsca i chyba nigdy nie opuszczą.
I wychodzi na to,że Pimposhka ma rację.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















